Rozdział V
Pobiegłam nad wodopój i przyjrzałam się tafli wody.Byłam już dorosła.Zobaczyłam Fall i Destroy pijące wodę.
-Co tu robisz?-Zapytała Fall.
-Przyszłam się napić.
-Odejdź stąd!Ten wodopój jest dla koni!A nie...Nawet nie wiem co z ciebie za gatunek...Osioł?-Powiedziała.
-Hahahahaha-Zaczęła się śmiać Destroy.-Dowaliłaś jej.
-To w ogóle nie było śmieszne.-Powiedziałam klaczom.
-Bo dotyczyło ciebie.
-Macie jakiś problem?-Usłyszałam znajomy głos.To White!Zleciał na ziemię.
-Trzymasz się z ptakiem?Współczuję...-Powiedziała Fall.
-Mówisz...Że jestem zwykłym ptakiem?
-Tak.
White wzleciał w powietrzę i zaprezentował swoje szpony.
-Wiesz że to boli jak się oderwie komus skórę?-Zapytał.
-Idziemy stąd.-Powiedziała Destroy.
Klacze pobiegły w strone stada.
-Aha,poszły sie poskarżyć.-Powiedziałam.
-To chcesz poznać ojca,czy nie?
-Teraz?
-Idziemy.-Wydał komendę orzeł.
-Powinnam sie pożegnać z mamą...
-Żeby znowu ci dokopali?Chodź już.
-No dobra.
White wzleciał i poleciał na zachód.Pobiegłam za nim.
-Co tu robisz?-Zapytała Fall.
-Przyszłam się napić.
-Odejdź stąd!Ten wodopój jest dla koni!A nie...Nawet nie wiem co z ciebie za gatunek...Osioł?-Powiedziała.
-Hahahahaha-Zaczęła się śmiać Destroy.-Dowaliłaś jej.
-To w ogóle nie było śmieszne.-Powiedziałam klaczom.
-Bo dotyczyło ciebie.
-Macie jakiś problem?-Usłyszałam znajomy głos.To White!Zleciał na ziemię.
-Trzymasz się z ptakiem?Współczuję...-Powiedziała Fall.
-Mówisz...Że jestem zwykłym ptakiem?
-Tak.
White wzleciał w powietrzę i zaprezentował swoje szpony.
-Wiesz że to boli jak się oderwie komus skórę?-Zapytał.
-Idziemy stąd.-Powiedziała Destroy.
Klacze pobiegły w strone stada.
-Aha,poszły sie poskarżyć.-Powiedziałam.
-To chcesz poznać ojca,czy nie?
-Teraz?
-Idziemy.-Wydał komendę orzeł.
-Powinnam sie pożegnać z mamą...
-Żeby znowu ci dokopali?Chodź już.
-No dobra.
White wzleciał i poleciał na zachód.Pobiegłam za nim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz