Rozdział XII
Stado Pierwszej Krwii było już niedaleko.Ostatnio rzadko robiliśmy postoje.Biegliśy cały czas.Tak było i tym razem.
-Możemy zrobić postój.Jestem już zmęczona.-Powiedziałam.
-Niech ci będzie,w sumie to ja też sie trochę prześpię.-Powiedział Anakin.Nie zauważyłam,kiedy on zaczął nami tak jakby...Sterować.Zachowywał się jakby to on był przywódcą.Rozumiem że był najstarszy,ale było o co walczyć.
-Muszę z tobą o czymś porozmawiać.-Powiedziałam.
-O czym?
-Chodź,poszukamy jakiejś wody.
Gdy tak szliśmy,parę razy upewniałam się czy nie idzie za nami Shiwer.
-Posłuchaj...-Zaczęłam.-Ostatnio zauważyłam,że ty zachowujesz się jak przywóca stada,a ja przecież,no wiesz,je założyłam.
-Co?
-Po prostu ja tu rządzę.-Nie wiem co we mnie wstąpiło,ale zaczęłam być nie miła.-Koniec z twoim: Musimy jeszcze biec.Wiesz jak to wkurza?Dlatego koniec.Teraz słuchasz się mnie.-I jaby nic sie nie stało sobie poszłam.Zostawiając tam zszokowanego Anakina.
-Ale to ja jestem najstarszy!-Usłyszałam.
-No i?
-A niech cię...No dobra...Jak chcesz,i tak ci się znudzi po pierwszym dniu.
Że co?Stado nie może się znudzić.To obowiązek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz