Muzyka

środa, 30 lipca 2014

I-Pierwsza Krew...

Rozdział XI

Zanim się obejrzeliśmy,staliśmy się dwuletnimi końmi,oprócz Anakina który jest od nas o pól roku starszy.    .Na swojej drodze spotkaliśmy małe stadko ogierów-Wyrzutków.Podbiegliśmy i się przywitaliśmy.
-Ja będę mówił.-Powiedział  Anakin.-Jestem Anakin.Chcemy zostać tu tylko na parę godzin.Poźniej sobie pójdziemy.
-Możecie zostać nawet na zawsze.-Powiedział kasztanowy ogier.-Jest nas tlko pięciu,a kazda para kopyt może się przydać.
-Niestety,zmierzamy do stada Pierwszej Krwii.
-Do tego szleńca?Do Khina?Was obu zabije a ją zabierze.
-To mój wuj.-Odezwałam się.
-To może zmieni jego nastawienie.Chociaż wątpię.
-Pojdziemy tam,koło tego drzewa.Nie będziemy przeszkadzać.
-W porządku.
Pokłusowaliśmy do drzewa i położyliśmy sie w cieniu.
-Mała przerwa dobrze nam zrobi.-Powiedział Shiwer.
-Tak.Dlatego sie zatrzymaliśmy.
-Wiem Anakinie.

I-Pierwsza Krew...

Rozdział X


Wbiegliśmy do dużej jaskini.Staraliśmy nie zwrócić na siebię uwagi.
-Odciagnę ich od nas.Zaczekajcie na mnie.-Powiedział Anakin.Wbrew moim protestom wybiegł z jaskini.Prosto na ludzi.
-Tak,typowy Anakin.-Powiedział Shiwer.-My przez ten czas odpocznijmy.Czeka nas długa droga.
Pólożyłam się w kącie.Myśłałam o tym,czy ogier da sobie radę sam.Może trzeba mu pomóc?
W końcu zasnęłam.Śniło mi się że Anakin został złapany przez człowieka i musiał wrócić z nim.Związali go linami.Nie mógł im się wyrwać.Usłyszałam dziwny dźwięk.Przyszli po mnie i Shiwera!
-Sky!Wstawaj!
-Co?Co się stało?
-Anakin już wrócił.Wyruszamy.
-Ah,tak,jasne.-Powiedziałam wstając.
-Co ci się śniło?
-Eee,długo by opowiadać.
Cwałowaliśmy przez doliny i brzegami jezior.Mijały dni, mieliśmy coraz więcej siły na wędrówkę.

I-Pierwsza Krew...

Rozdział IX

-Musimy znależć kogoś kto by nam pomógł.-Powiedziałam.
-Tylko kogo?-Zaptał Anakin.
-Nie wiem.-Odpowiedziałam.
-Myślicie że ludzie by nam pomogli?-Zapytał Shiwer.
-Ludzie?Zwariowałeś!?-Powiedział kary ogier.
-On ma rację.Musimy ich prosić o pomoc.
-Nie.Nie możemy,oni są źli!-Powiedział Anakin.
W lesie było słychać strzały.To kłusownicy.
-Słyszeliście to?
-Co to było?
-Musimy uciekać.
Rzucilismy sie do ucieczki.Słyszałam rżenie koni opanowanych przez ludzi.Może zaprzyjaźnienie się z jakimś to faktycznie zły pomysł.Przebiegaliśmy przez las.Usłyszeliśmy dźwięk strzelb.
-Są już blisko!-Powiedział Shiwer.
-Dlatego uciekamy szybciej.Teraz.-Powiedział Anakin.
Cwałowaliśmy.Dźwięk kopyt innych koni był coraz bliżej.

wtorek, 29 lipca 2014

Podoba się wam blog?

Odpowiedzcie w komentarzu.

I-Pierwsza Krew...

Rozdział VIII



Shiwer wyrównał bieg z nami,tak że znajdowalam sie po środku nich.Przyleciał White.
-Muszę z tobą porozmawiać,Sky.
-No dobrze.
-Posłuchaj mnie-Gdzieś w tym lesie miałem gniazdo.Przed chwilą z stamdąt przyleciałem.Moja partnerka tam dalej jest.Wrócę do niej,a ty udasz się do stada ojca.Odwiedź mnie kiedyś.-Powiedział i juz miał odlecieć kiedy powiedziałam:
-Odwiedzę,ale dlaczego mnie zostawiasz?
-Musze Sky,odbierz stado temu dupkowi i mnie odwiedź.Zrozumiano?-Zapytał.
-Tak,odwiedzę.Ale jak mam odebrać stado?-Zanim sie obejrzałam go już nie było.
Wróciłam do chłopaków.
-Gdzie White?-Zapytał Shiwer.
-Poleciał i nie wróci.Musicie mi pomóc.
-W czym?-Zapytał Anakin.
-W odbieraniu stada Khinowi.
-Zwariowałaś!?Khan jest...To niebezpieczne!-Powiedział kary ogier.
-Obiecałam White'owi.
-No,to co robimy?

I-Pierwsza Krew...

Rozdział VII


-Hej.-Zagadnął jeden z nich.
-Em,cześć.-Odpowiedziałam.
-Skąd jesteś?-Zapytał kary ogier.
-Ze stada w Dolinie dzikiej Puszczy.
-Nie znam takiego powiedział ten gniady.
-My uciekliśmy ze stada Pierwszej Krwi.-Dodał kary.
-Ja właśnie tam zmierzam!-Krzyknęłam.
-Ale po co?
-Sky'Inter,to mój ojciec!
-Ale...On...Nie żyje...
-Jak to-nie żyje!?-Miałam łzy w oczach,ale spróbowałam to powstrzymać,przytłumić.
-No jego brat Khin...
-On go zabił.-Dokończył gniady.
-A tak właściwie,jestem Sky'Inter.Po ojcu...
-Ja jestem Anakin.-Powiedział kary.-A to mój przyjaciel Shiwer.
-Dokąd się wybieraliście?
-Tak sobie chodzimy i poznajemy świat.-Powiedzial Anakin.
-Może chcecie iść ze mną do waszego byłego stada?
-Możemy iść,odwiedzimy znajomych.
Wtedy przyleciał White.Wylądował mi na grzbiecie.
-Co robisz?-Zapytał bielik.
-Rozmawiam z naszymi towarzyszami.
-Jak to?Towarzyszami?
-Tak.Pójdą z nami.Mój ojciec nie żyje...Chcę chociaż zobaczyć gdzie jest zakopany.
-Wyruszamy.Idźcie a ja was dogonię.Koledzy chyba znają drogę,co?
-Znamy.
-Nie czekajcie na mnie.
Wyruszyliśmy kłusem.Biegłam obok Anakina.Dużo rozmawialiśmy.

I-Pierwsza Krew...

Uwaga!Będzie krwawo!
                               

Rozdział VI


Biegłam cały dzień.Byłam wykończona.
-White,możemy zrobić przerwę?
-Pewnie,ale tylko na chwilę.
Położyłam się koło drzewa,dębu mianowicie.
-Jak nazywa sie stado mojego ojca?-Zapytałam.
-Skąd wiesz że jest przywódcą?
-Mama mi kiedyś opowiadała.
-Stado Pierwszej Krwi.
-Dlaczego?Jakaś wojna?
Orzeł wygladał na zamyślonego.Chyba wygrzebywał to z pamięci.
-Twój ojciec w wieku 3 lat został przywódcą stada.Gdy dowiedział sie o tym jego starszy brat-wyrzutek,postanowił odbić stado.Znalazł ogierów chętnych do wojen i zaatakował.Konie razem z Khinem,tak nazywa się twój wuj,miały ze sobą kije.Nie takie zwykłe,naostrzone na końcówkach.Wbijali je wszystkim strażnikom w serca,odgryzali kawałki skóry,wyrywali kopyta...
-Jak to?Jak mogli wyrwać komuś kopyta?
-Normalnie.Kilku trzymało pyskami i...No wiesz...
-Mów dalej.
-To było straszne,to co się tam działo...Nigdy tego nie zapomnę...Wszędzie lała sie krew.Było pełno martwych koni...Wszędzie były sępy i tylko czekały na swoje ofiary.Ofiary bez kopyt,niektóre żyły gdy sępy je rozrywały i zjadały.Twój ojciec do teraz ma bliznę.
-Wolałabym tam wtedy nie być.
-Ja byłem i nigdy tego nie zapomnę.Konie błagające o litość.Nielicznym udało się przeżyć.
-Pójdę się napić.
Nad wodopojem spotkałam dwóch ogierów w moim wieku,chyba...

I-Pierwsza Krew...

Rozdział V


Pobiegłam nad wodopój i przyjrzałam się tafli wody.Byłam już dorosła.Zobaczyłam Fall i Destroy pijące wodę.
-Co tu robisz?-Zapytała Fall.
-Przyszłam się napić.
-Odejdź stąd!Ten wodopój jest dla koni!A nie...Nawet nie wiem co z ciebie za gatunek...Osioł?-Powiedziała.
-Hahahahaha-Zaczęła się śmiać Destroy.-Dowaliłaś jej.
-To w ogóle nie było śmieszne.-Powiedziałam klaczom.
-Bo dotyczyło ciebie.
-Macie jakiś problem?-Usłyszałam znajomy głos.To White!Zleciał na ziemię.
-Trzymasz się z ptakiem?Współczuję...-Powiedziała Fall.
-Mówisz...Że jestem zwykłym ptakiem?
-Tak.
White wzleciał w powietrzę i zaprezentował swoje szpony.
-Wiesz że to boli jak się oderwie komus skórę?-Zapytał.
-Idziemy stąd.-Powiedziała Destroy.
Klacze pobiegły w strone stada.
-Aha,poszły sie poskarżyć.-Powiedziałam.
-To chcesz poznać ojca,czy nie?
-Teraz?
-Idziemy.-Wydał komendę orzeł.
-Powinnam sie pożegnać z mamą...
-Żeby znowu ci dokopali?Chodź już.
-No dobra.
White wzleciał i poleciał na zachód.Pobiegłam za nim.

I-Pierwsza Krew...

Rozdział IV


Następnego dnia byłam zbyt ciekawa żeby zapomnieć o ojcu.Cały czas o nim myślałam.Nie potrafiłam się na niczym skupić.
-Co się dzieje Sky?-Zapytała mnie matka.
-Em,nic.
-Jesteś pewna?
-Tak.Jestem.
-No dobrze.Ide na łąkę,idziesz ze mną?
-Nie,ja pójdę sie przejść mamo.
-Tylko się nie oddalaj od granic.
-Dobrze.
Pogalopowałam do starego pnia.Tam spotkałam White'a.
-Znowu przyszłaś?
-Tak.Zaprowadzisz mnie?
-Jak będziesz dorosła.A teraz już idź.
-Wrócę tu kiedyś.Za rok.O tej porze.
-Bedę czekał.
Wróciłam do stada.Dni mijały,a ja stawałam sie coraz większa.

I-Pierwsza Krew...

Rozdział III


-Cóż...Dużo tu koni,ale ty jesteś sama.Gdzie twoje stado?-Zapytał Bielik.
-Nooo...Ono jest tam.-Wskazałam na pasace się niopodal konie.-Pewnie nikt nie zauważył że mnie nie ma.
-Ciężkie dzieciństwo?Hmm?
-Eeee...Nie,nic z tych rzeczy.Po prostu mnie nie lubią.-Wyjaśniłam.-A jak ty się nazywasz?
-White,mówią mi White.Biały jestem tylko na głowie i ogonie.
-Ja jestem Sky'Inter.
-Sky'Inter...Mówi mi to coś...Znałem takiego ogiera,jest przywódcą stada.
-Wiesz gdzie teraz jest?
-No,a co?
-To może być mój ojciec.Zawsze chciałam go poznać.
-A twoja matka nazywa się Nive?
-Tak!Tak,to ona!
-Czyli ty jesteś jego córką...
-Zaprowadzisz mnie do niego?Proszę!
-Nie wiem czy powinienem.On ma rodzinę...
-Jak to rodzinę?Ja jestem jego córką,chcę go poznać.
-Wróć tu poźniej.Jak będziesz  starsza,wtedy cię zaprowadzę.
-Dobrze.-Powiedziałam i odbiegłam.
Mój ojciec żyje i ma rodzinę.Położyłam sie pod koroną wielkiego drzewa i zasnęłam.

poniedziałek, 28 lipca 2014

I-Pierwsza Krew...

Rozdział II

6 miesięcy po wydarzeniach z pierwszego rozdziału.

Leżałam sobie pod drzewem.Potrzałam na bawiące sie źrebaki,skakały,ścigały się i brykały.
-Też bym tak chciała...-Przeleciało mi przez myśl.I wtedy podszedł do mnie Mineve.
-Pójdziesz się z nami pobawić?-Zapytał.
-Pewnie!-Powiedziałam.Źrebaki nigdy nie zapraszały mnie do wspólnych zabaw,więc oczywiste jest to że się zgodziłam.I to był mój błąd...

-Ścigamy się?-Zapytała Fall.
-Dokąd?-Powiedziałam.
-Do tamtego drzewa i z powrotem.
-Gotowi...Do startu...Start!-Krzyknęła Fall.
 Oczywiście wygrywała,ale pod koniec udało mi się ją prześcignąć.
-No dobra,tym raze ci się udało Sky,ale nie myśl że dalej tak będzie.-Powiedziała i odbiegła razem z innymi źrebakami.
-Znowu sama.-Pomyślałam.
-Co się stało Sky?-Zapytała moja mama.Przygladała mi się chyba od dłuższego czasu.
-Nic.Jak dorosnę to stąd odejdę.-Powiedziałam i odbiegłam.
No tak...Ja zawsze byłam tą najgorszą,odrzutkiem z niktym praktycznie nikt sie nie bawił.Czego ja się mogłam spodziewać.I wtedy zobaczyłam go...
-Kim jesteś?-Zapytałam.
-Nie widać że ptakiem?
-Jakim jesteś ptakiem?-Zapytałam.
-Bielikiem.
-Co tu robisz?
-Poluje.
-A na co?
-Na ryby.Chcesz jedną?
-Nie jem ryb,ja jem trawę.I nasionka.Jeśli się jakieś znajdzie.
-Hmmm...Jesteś koniem...?Tak?
-Tak.


I-Pierwsza Krew...

Rozdział I


Otworzyłam oczy.Była obok mnie ona-Moja matka.Wstała i zachęciła mnie do  tego samego.Spojrzałam na nią.
-Dasz radę.-Usłyszałam.
Spróbowałam,ale za pierwszym razem nie wyszło.Za drugim i trzecim też.Po prostu nie mogłam.Próbowałam jeszcze kilka razy,nic z tego.Podszedł jakiś koń,który od dłuższego czasu się nam przyglądał.
-Mówiłem ci Nive,ona nie da rady.
-Ale ja w nią wierzę.-Powiedziała moja mama.
-Ona nie wstanie,jest za słaba.
-Nie jest!Narshall,ona nie jest słaba!-Powiedziała ze łzami w oczach.
-No dobrze,jak chcesz...Jak ja nazwałaś?-Zapytał.
-Sky'Inter.Po ojcu.
-Po tym ogierze!?Ona jest po tym ogierze i jest taka słaba?
-Nie jest słaba.Ona potrzebuje trochę czasu.
-Wiesz że  za około godzinę wyruszamy?Więc jej pomóż.
-Damy radę.
Ogier odszedł do klaczy i źrebaka,którzy stali obok.
-Sky...Musisz dać radę!
Spróbowałam jeszcze raz...I dałam radę!Wstałam!Zrobiłam pare kroków i dalej stałam!Zobaczyłam w oczach mojej mamy,chyba,radość?Tak,to było to.To była radość!
-Wspaniale Sky!Chodź,przedstawie cię stadu.
Poszłyśmy do innych koni.Było ich chyba 20.
-To moja córka,Sky'Inter!
Podszedł do mnie jakiś źrebak,był trochę starszy ode mnie.
-Cześć!Jestem Mineve.
-Taa,cześć...-Powiedział jakiś źrebak.
-Przepraszam cię za nią.To moja przyjaciółka Fall.Na pewno się dogadacie.