Muzyka

czwartek, 16 października 2014

II-Jasper

Minęło dużo czasu,odkąd razem z Shiwrem i Anakinem uwolniliśmy stado od tego całego Khina.Dalej nie rozumiałam,jak niektóre konie mogły chcieć zostać z nim?Prędzej,czy później by je zabił.

Dużo od tamtego czasu się pozmieniało.Poznałam swojego partnera,Immortal'a.Shiwer i Anakin,odeszli.Nie wiem dlaczego.Pewnie znaleźli sobie inne stado i pozakładali rodziny.
-Sky?-Zapytał mnie ogier.
-Tak?-Powiedziałam podnosząc głowę z ziemi.
-Co myślisz o tym,aby wrócić,chociażby tak w odwiedziny,do naszych dawnych stad?
-Nie,raczej nie bedziemy tam mile widzieni.
-Nie chcesz spróbować?Nie tęsknisz?
-Tęsknię,nawet nie wiesz jak bardzo...
-No,to ja pójdę po Jasper,a ty już się zbieraj.
A,no tak,Jasper.To moja córka.Ma parę miesięcy.Jest karą klaczą.
-Tak,tak.Idź.-Powiedziałam Immortal'owi.
Ogier pokłusował w stronę góry,na której spała klaczka.To było zdecydowanie najbardziej bezpieczne miejsce w tej dolinie.Zielona trawa,słońce i potok niedaleko.Idealne miejsce dla konia...




poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Koniec

Myślę że na takie zakończenie historii warto było czekać.Połączyłam dwa rozdziały.Mam nadzieję,że podobała wam się ta historia.Teraz będę pisać część drugą.O czym będzie?Dowiecie się tego później.Ale zapewniam,że będzie opowiadała o Sky...

Podobało wam się zakończenie?

I-Pierwsza Krew...

Rozdział XIV
-Pomożecie nam?-Zapytał Vine.
-Tak.Muszę odzyskać to stado.
-Większośc koni chcę sie go pozbyć.
-Dlaczego nie zrobicie tego sami?-Zapytałam.
-Bo się boją,ja bym to zrobił od samego początku.Ale sam nie dam rady.
-Pomożemy wam.Dołączymy do stada,przekonamy inne konie i damy radę Khinowi.Prawda chłopaki?
-Jasne.-Potwierdzili.
-Zrobimy to dla naszego ojca.-Powiedziałam.
-Tak.
Pogalopowaliśmy do stada.Khin już na nas czekał.
-I co tam u mojego brata?
-Chce dołączyć do stada.I moi przyjaciele też.-Powiedziałam.
-Hmm...Znajdzie się dla was miejsce.Idźcie już sobie.
Poszliśmy na łąkę,gdzie pasły się klacze.Zaczęliśmy się podpytywać czy podoba im się życie w stadzie.Większośc odpowiedziała że nie,a reszta w ogóle nic nie odpowiedziała.W nocy,zebrałam wszystkie klacze,które nie chcą tak żyć.Anakin i Shiwer mieli pójśc do ogierów."Dziwne,jeszcze nie wrócili."-Pomyślałam.Zaczęłam tłumaczyć klaczom,dlaczego tu jestem i co chce zrobić,wszystkie się zgodziły.W końcu pojawiły się ogiery.Oni też się zgodzili.
-Ale pamiętajcie,że Khin ma swoich ogierów.Musimy na nich uważać.Najlepiej niech część odciągnie ich uwagę.-Powiedziałam.
-To może jakieś klacze?-Zaproponował któryś z ogierów.
-Tak,to byłoby najlepsze wyjście.-Potwierdziłam.Wyznaczyłam kto co robi i rozdzieliliśy się.Część poszła ze mną,część z nakinem i Shiwerem,a niektóre klacze poszły odciągnąć uwagę pomocników Khina.Zapomniałam o jednym-Klaczach,które od początku nic nie mówiły.Powiedziały wzystko Khinowi.Jak mogłam dac się na takie coś złapać?Nie mogłam teraz się poddać,bo jakieś klaczki na mnie nakablowały!Dałam znak Anakinowi,żeby dał znak klaczą odciagającym ogierów Khina,żeby już zaczęły.Khin został praktycznie sam.Oprócz jego,było tam z trzech czy czterech oierów,które nie wpadły w sasadzkę zastawioną przez klacze.
-Zaatakować ich!-Krzyknął mój wuj.Dałam znak moim przyjaciołom.Mieli ruszyć na nich,za nim ci zaatakowali nas.Wszystko by się powiodło,gdyby nie to,że mój wuj uciekł.Miałam odebrac mu stado.To się udało,ale nie mogłam go tak zostawić!Zabił mojego ojca.Zranił tyle koni.Musiałam pobiec za nim.Zatrzymał się przy skale.
-Teraz nie uciekniesz.-Powiedziałam.-Może i jesteś starszy,ale teraz to ja dam ci  zasady.Albo moi  ogierzy wyrywają ci kopyta,albo walczysz ze mną!-Wiedziałam że bedzie walczył.Przecież miało mu się wydawać,że ja naprawdę postawiłam mu ciężki wybór.
-Haha!Ty naprawdę myślisz że ze mną wygrasz?
-Tak.-Powiedziałam i ruszyłam na niego.On Wbiegł na skałe,nie było z niej innej drogi ucieczki niż skok w przepaść,która rozciągała się w nieskończoność.
-I co teraz?-Zapytał.-Zepchniesz mnie stąd?Będziesz wtedy taka sama jak ja.
-Nigdy!-Powiedziałam,a wręcz krzyknęłam!Zacwałowałam na niego.Zatrzymałam sie tuż przed Khinem.-Ty zabijałeś,bo chciałes osiągnąć to co osiągnął mój ojciec.Byłeś zazdrosny.-Zaczęłam.Khin zaczął sie wycofywać.-Ja zabiję ciebię,bo na to zasłużyłeś.-Popchnęłam go...Usłyszałam głośny krzyk,który w połowie sie urwał.Nie żyje.Zawróciłam.Zaczęło padać.Vine podbiegł do mnie pierwszy.
-I co z nim?
-Nie żyje.-Powiedziałam wchodząc na wysoką skałę,przed którą stało całe stado.-Jestem Sky'Inter.Ci,którzy zwrócili się przeciw wolności,niech teraz skończą jak Khin.To stado było mojego ojca,który już nie żyje,ale za to żyje jego potomek-Vine.To on zasłużył na to,aby byc przywódca tego stada.Uwierzcie mi,oddaję was w dobrą rządze mojego brata.
-Co?-Zapytał Vine.-Nie...To ty będziesz nam przewodzić.-Powiedział.Pokręciłam głową.
-Ja jestem typem wędrownym.To ty zasłużyłeś na ten zaszczyt.-Powiedziałam i schodząc ze skały powiedziałam:
-Żegnaj.Jeszcze kiedyś sie zobaczymy.
Zbiegłam ze skały,Anakin i Shiwer pobiegli za mną.Cwałowaliśmy w deszczu.Zakończyłam moje zadanie...

Odwieszam bloga

Tak więc...Odwieszam bloga!Wszystko dzięki mojej kuzynce.Oto link do jej bloga o wilkach:
http://wolfoutside.blogspot.com/
Rozdziały będa pojawiać się prawie codziennie,a dzisiaj dodam ze dwa.

sobota, 9 sierpnia 2014

I-Pierwsza Krew...

Rozdział XIII

No to jesteśmy.Stado mojego wuja.A raczej ojca,to znaczy było stado ojca.Pasło sie tam pełno koni.Od nich dzieliła nas tylko mała rzeczka,przeskoczyliśmy ją i zapytaliśmy sie jakiejś klaczy gdzie jest przywódca.Powiedziała że za tamta górką,ona prawdobodobnie przecinała klacze od ogierów.Od razu tam pobiegliśmy.
-Kim jesteście?-Zapytał jasnosiwy ogier.
-Jestem córką Sky'Inter'a.Szukam Khina.
-Ja jestem Khin.Mówisz,że jesteś córką mojego brata?Czyli ja jestem twoim wujem.Jesteś kimś z rodziny...
-Tak.Gdzie mój ojciec?
-W dolinie Nakhe.Mój ogier,Vine,was tam zaprowadzi.-Obok niego stał bułany ogier.Jedyna co mnie zdziwiło to to,że uwierzył.Tak,od razu...
-Chodźcie.-Powiedział.Pobiegliśmy do małej dolinki.Pierwsze co rzuciło mi sie w oczy to mała kupka piasku.
-To tutaj.-Powiedział Vine.-Chcesz odbić stado?
-Emm...Kto ci powiedział?
-Orzeł,mówił że nazywa się White.
-Tak.Chcę odbić stado,ale potrzebuje waszej pomocy.
-Stado Pierwszej Krwii zgodzi się wam pomóc.Jestem twoim bratem.Mój ojciec nazywał się Sky'Inter.
-Co?-Poczułem że coś we  mnie pękło,nie jetem jedynaczką?W sumie to logiczne.
-Posłuchaj mnie.Musimy wam pomóc.Khin robi rzeczy najgorsze dla stada,ostatnio przez niego zginęła połowa klaczy.
-Dlaczego?
-Wszystkie ogiery i on rozdzieliły stado,o prostu ogiery za górkę,a klacze przed.Miesiąc temu zaatakowały wilki.
-Rozumiem.

I-Pierwsza Krew...

Rozdział XII

Stado Pierwszej Krwii było już niedaleko.Ostatnio rzadko robiliśmy postoje.Biegliśy cały czas.Tak było i tym razem.
-Możemy zrobić postój.Jestem już zmęczona.-Powiedziałam.
-Niech ci będzie,w sumie to ja też sie trochę prześpię.-Powiedział Anakin.Nie zauważyłam,kiedy on zaczął nami tak jakby...Sterować.Zachowywał się jakby to on był przywódcą.Rozumiem że był najstarszy,ale było o co walczyć.
-Muszę z tobą o czymś porozmawiać.-Powiedziałam.
-O czym?
-Chodź,poszukamy jakiejś wody.
Gdy tak szliśmy,parę razy upewniałam się czy nie idzie za nami Shiwer.
-Posłuchaj...-Zaczęłam.-Ostatnio zauważyłam,że ty zachowujesz się jak przywóca stada,a ja przecież,no wiesz,je założyłam.
-Co?
-Po prostu ja tu rządzę.-Nie wiem co we mnie wstąpiło,ale zaczęłam być nie miła.-Koniec z twoim: Musimy jeszcze biec.Wiesz jak to wkurza?Dlatego koniec.Teraz słuchasz się mnie.-I jaby nic sie nie stało sobie poszłam.Zostawiając tam zszokowanego Anakina.
-Ale to ja jestem najstarszy!-Usłyszałam.
-No i?
-A niech cię...No dobra...Jak chcesz,i tak ci się znudzi po pierwszym dniu.
Że co?Stado nie może się znudzić.To obowiązek.

Powrót.

Wybaczcie mi,ale musiałam wyjechać.Decyzja było podjeta na szybko,więc nie miałam czasu nawet napisać że mnie nie będzie.Zaraz dodam rozdziały.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Cześć.

Z powodu niespodziewanego wyjazdu Nora nie może na razie dokończyć historii o klaczy.Spokojnie!Dokończy jak wróci.

piątek, 1 sierpnia 2014

Przepraszam!

Wybaczcie mi,pomyliłam rozdziały do wstawienia.Tak,zmienię je i dzisiaj dodam ze cztery inne rozdziały.Jeszcze raz chcę was przeprosić.

środa, 30 lipca 2014

I-Pierwsza Krew...

Rozdział XI

Zanim się obejrzeliśmy,staliśmy się dwuletnimi końmi,oprócz Anakina który jest od nas o pól roku starszy.    .Na swojej drodze spotkaliśmy małe stadko ogierów-Wyrzutków.Podbiegliśmy i się przywitaliśmy.
-Ja będę mówił.-Powiedział  Anakin.-Jestem Anakin.Chcemy zostać tu tylko na parę godzin.Poźniej sobie pójdziemy.
-Możecie zostać nawet na zawsze.-Powiedział kasztanowy ogier.-Jest nas tlko pięciu,a kazda para kopyt może się przydać.
-Niestety,zmierzamy do stada Pierwszej Krwii.
-Do tego szleńca?Do Khina?Was obu zabije a ją zabierze.
-To mój wuj.-Odezwałam się.
-To może zmieni jego nastawienie.Chociaż wątpię.
-Pojdziemy tam,koło tego drzewa.Nie będziemy przeszkadzać.
-W porządku.
Pokłusowaliśmy do drzewa i położyliśmy sie w cieniu.
-Mała przerwa dobrze nam zrobi.-Powiedział Shiwer.
-Tak.Dlatego sie zatrzymaliśmy.
-Wiem Anakinie.

I-Pierwsza Krew...

Rozdział X


Wbiegliśmy do dużej jaskini.Staraliśmy nie zwrócić na siebię uwagi.
-Odciagnę ich od nas.Zaczekajcie na mnie.-Powiedział Anakin.Wbrew moim protestom wybiegł z jaskini.Prosto na ludzi.
-Tak,typowy Anakin.-Powiedział Shiwer.-My przez ten czas odpocznijmy.Czeka nas długa droga.
Pólożyłam się w kącie.Myśłałam o tym,czy ogier da sobie radę sam.Może trzeba mu pomóc?
W końcu zasnęłam.Śniło mi się że Anakin został złapany przez człowieka i musiał wrócić z nim.Związali go linami.Nie mógł im się wyrwać.Usłyszałam dziwny dźwięk.Przyszli po mnie i Shiwera!
-Sky!Wstawaj!
-Co?Co się stało?
-Anakin już wrócił.Wyruszamy.
-Ah,tak,jasne.-Powiedziałam wstając.
-Co ci się śniło?
-Eee,długo by opowiadać.
Cwałowaliśmy przez doliny i brzegami jezior.Mijały dni, mieliśmy coraz więcej siły na wędrówkę.

I-Pierwsza Krew...

Rozdział IX

-Musimy znależć kogoś kto by nam pomógł.-Powiedziałam.
-Tylko kogo?-Zaptał Anakin.
-Nie wiem.-Odpowiedziałam.
-Myślicie że ludzie by nam pomogli?-Zapytał Shiwer.
-Ludzie?Zwariowałeś!?-Powiedział kary ogier.
-On ma rację.Musimy ich prosić o pomoc.
-Nie.Nie możemy,oni są źli!-Powiedział Anakin.
W lesie było słychać strzały.To kłusownicy.
-Słyszeliście to?
-Co to było?
-Musimy uciekać.
Rzucilismy sie do ucieczki.Słyszałam rżenie koni opanowanych przez ludzi.Może zaprzyjaźnienie się z jakimś to faktycznie zły pomysł.Przebiegaliśmy przez las.Usłyszeliśmy dźwięk strzelb.
-Są już blisko!-Powiedział Shiwer.
-Dlatego uciekamy szybciej.Teraz.-Powiedział Anakin.
Cwałowaliśmy.Dźwięk kopyt innych koni był coraz bliżej.

wtorek, 29 lipca 2014

Podoba się wam blog?

Odpowiedzcie w komentarzu.

I-Pierwsza Krew...

Rozdział VIII



Shiwer wyrównał bieg z nami,tak że znajdowalam sie po środku nich.Przyleciał White.
-Muszę z tobą porozmawiać,Sky.
-No dobrze.
-Posłuchaj mnie-Gdzieś w tym lesie miałem gniazdo.Przed chwilą z stamdąt przyleciałem.Moja partnerka tam dalej jest.Wrócę do niej,a ty udasz się do stada ojca.Odwiedź mnie kiedyś.-Powiedział i juz miał odlecieć kiedy powiedziałam:
-Odwiedzę,ale dlaczego mnie zostawiasz?
-Musze Sky,odbierz stado temu dupkowi i mnie odwiedź.Zrozumiano?-Zapytał.
-Tak,odwiedzę.Ale jak mam odebrać stado?-Zanim sie obejrzałam go już nie było.
Wróciłam do chłopaków.
-Gdzie White?-Zapytał Shiwer.
-Poleciał i nie wróci.Musicie mi pomóc.
-W czym?-Zapytał Anakin.
-W odbieraniu stada Khinowi.
-Zwariowałaś!?Khan jest...To niebezpieczne!-Powiedział kary ogier.
-Obiecałam White'owi.
-No,to co robimy?

I-Pierwsza Krew...

Rozdział VII


-Hej.-Zagadnął jeden z nich.
-Em,cześć.-Odpowiedziałam.
-Skąd jesteś?-Zapytał kary ogier.
-Ze stada w Dolinie dzikiej Puszczy.
-Nie znam takiego powiedział ten gniady.
-My uciekliśmy ze stada Pierwszej Krwi.-Dodał kary.
-Ja właśnie tam zmierzam!-Krzyknęłam.
-Ale po co?
-Sky'Inter,to mój ojciec!
-Ale...On...Nie żyje...
-Jak to-nie żyje!?-Miałam łzy w oczach,ale spróbowałam to powstrzymać,przytłumić.
-No jego brat Khin...
-On go zabił.-Dokończył gniady.
-A tak właściwie,jestem Sky'Inter.Po ojcu...
-Ja jestem Anakin.-Powiedział kary.-A to mój przyjaciel Shiwer.
-Dokąd się wybieraliście?
-Tak sobie chodzimy i poznajemy świat.-Powiedzial Anakin.
-Może chcecie iść ze mną do waszego byłego stada?
-Możemy iść,odwiedzimy znajomych.
Wtedy przyleciał White.Wylądował mi na grzbiecie.
-Co robisz?-Zapytał bielik.
-Rozmawiam z naszymi towarzyszami.
-Jak to?Towarzyszami?
-Tak.Pójdą z nami.Mój ojciec nie żyje...Chcę chociaż zobaczyć gdzie jest zakopany.
-Wyruszamy.Idźcie a ja was dogonię.Koledzy chyba znają drogę,co?
-Znamy.
-Nie czekajcie na mnie.
Wyruszyliśmy kłusem.Biegłam obok Anakina.Dużo rozmawialiśmy.

I-Pierwsza Krew...

Uwaga!Będzie krwawo!
                               

Rozdział VI


Biegłam cały dzień.Byłam wykończona.
-White,możemy zrobić przerwę?
-Pewnie,ale tylko na chwilę.
Położyłam się koło drzewa,dębu mianowicie.
-Jak nazywa sie stado mojego ojca?-Zapytałam.
-Skąd wiesz że jest przywódcą?
-Mama mi kiedyś opowiadała.
-Stado Pierwszej Krwi.
-Dlaczego?Jakaś wojna?
Orzeł wygladał na zamyślonego.Chyba wygrzebywał to z pamięci.
-Twój ojciec w wieku 3 lat został przywódcą stada.Gdy dowiedział sie o tym jego starszy brat-wyrzutek,postanowił odbić stado.Znalazł ogierów chętnych do wojen i zaatakował.Konie razem z Khinem,tak nazywa się twój wuj,miały ze sobą kije.Nie takie zwykłe,naostrzone na końcówkach.Wbijali je wszystkim strażnikom w serca,odgryzali kawałki skóry,wyrywali kopyta...
-Jak to?Jak mogli wyrwać komuś kopyta?
-Normalnie.Kilku trzymało pyskami i...No wiesz...
-Mów dalej.
-To było straszne,to co się tam działo...Nigdy tego nie zapomnę...Wszędzie lała sie krew.Było pełno martwych koni...Wszędzie były sępy i tylko czekały na swoje ofiary.Ofiary bez kopyt,niektóre żyły gdy sępy je rozrywały i zjadały.Twój ojciec do teraz ma bliznę.
-Wolałabym tam wtedy nie być.
-Ja byłem i nigdy tego nie zapomnę.Konie błagające o litość.Nielicznym udało się przeżyć.
-Pójdę się napić.
Nad wodopojem spotkałam dwóch ogierów w moim wieku,chyba...

I-Pierwsza Krew...

Rozdział V


Pobiegłam nad wodopój i przyjrzałam się tafli wody.Byłam już dorosła.Zobaczyłam Fall i Destroy pijące wodę.
-Co tu robisz?-Zapytała Fall.
-Przyszłam się napić.
-Odejdź stąd!Ten wodopój jest dla koni!A nie...Nawet nie wiem co z ciebie za gatunek...Osioł?-Powiedziała.
-Hahahahaha-Zaczęła się śmiać Destroy.-Dowaliłaś jej.
-To w ogóle nie było śmieszne.-Powiedziałam klaczom.
-Bo dotyczyło ciebie.
-Macie jakiś problem?-Usłyszałam znajomy głos.To White!Zleciał na ziemię.
-Trzymasz się z ptakiem?Współczuję...-Powiedziała Fall.
-Mówisz...Że jestem zwykłym ptakiem?
-Tak.
White wzleciał w powietrzę i zaprezentował swoje szpony.
-Wiesz że to boli jak się oderwie komus skórę?-Zapytał.
-Idziemy stąd.-Powiedziała Destroy.
Klacze pobiegły w strone stada.
-Aha,poszły sie poskarżyć.-Powiedziałam.
-To chcesz poznać ojca,czy nie?
-Teraz?
-Idziemy.-Wydał komendę orzeł.
-Powinnam sie pożegnać z mamą...
-Żeby znowu ci dokopali?Chodź już.
-No dobra.
White wzleciał i poleciał na zachód.Pobiegłam za nim.

I-Pierwsza Krew...

Rozdział IV


Następnego dnia byłam zbyt ciekawa żeby zapomnieć o ojcu.Cały czas o nim myślałam.Nie potrafiłam się na niczym skupić.
-Co się dzieje Sky?-Zapytała mnie matka.
-Em,nic.
-Jesteś pewna?
-Tak.Jestem.
-No dobrze.Ide na łąkę,idziesz ze mną?
-Nie,ja pójdę sie przejść mamo.
-Tylko się nie oddalaj od granic.
-Dobrze.
Pogalopowałam do starego pnia.Tam spotkałam White'a.
-Znowu przyszłaś?
-Tak.Zaprowadzisz mnie?
-Jak będziesz dorosła.A teraz już idź.
-Wrócę tu kiedyś.Za rok.O tej porze.
-Bedę czekał.
Wróciłam do stada.Dni mijały,a ja stawałam sie coraz większa.

I-Pierwsza Krew...

Rozdział III


-Cóż...Dużo tu koni,ale ty jesteś sama.Gdzie twoje stado?-Zapytał Bielik.
-Nooo...Ono jest tam.-Wskazałam na pasace się niopodal konie.-Pewnie nikt nie zauważył że mnie nie ma.
-Ciężkie dzieciństwo?Hmm?
-Eeee...Nie,nic z tych rzeczy.Po prostu mnie nie lubią.-Wyjaśniłam.-A jak ty się nazywasz?
-White,mówią mi White.Biały jestem tylko na głowie i ogonie.
-Ja jestem Sky'Inter.
-Sky'Inter...Mówi mi to coś...Znałem takiego ogiera,jest przywódcą stada.
-Wiesz gdzie teraz jest?
-No,a co?
-To może być mój ojciec.Zawsze chciałam go poznać.
-A twoja matka nazywa się Nive?
-Tak!Tak,to ona!
-Czyli ty jesteś jego córką...
-Zaprowadzisz mnie do niego?Proszę!
-Nie wiem czy powinienem.On ma rodzinę...
-Jak to rodzinę?Ja jestem jego córką,chcę go poznać.
-Wróć tu poźniej.Jak będziesz  starsza,wtedy cię zaprowadzę.
-Dobrze.-Powiedziałam i odbiegłam.
Mój ojciec żyje i ma rodzinę.Położyłam sie pod koroną wielkiego drzewa i zasnęłam.

poniedziałek, 28 lipca 2014

I-Pierwsza Krew...

Rozdział II

6 miesięcy po wydarzeniach z pierwszego rozdziału.

Leżałam sobie pod drzewem.Potrzałam na bawiące sie źrebaki,skakały,ścigały się i brykały.
-Też bym tak chciała...-Przeleciało mi przez myśl.I wtedy podszedł do mnie Mineve.
-Pójdziesz się z nami pobawić?-Zapytał.
-Pewnie!-Powiedziałam.Źrebaki nigdy nie zapraszały mnie do wspólnych zabaw,więc oczywiste jest to że się zgodziłam.I to był mój błąd...

-Ścigamy się?-Zapytała Fall.
-Dokąd?-Powiedziałam.
-Do tamtego drzewa i z powrotem.
-Gotowi...Do startu...Start!-Krzyknęła Fall.
 Oczywiście wygrywała,ale pod koniec udało mi się ją prześcignąć.
-No dobra,tym raze ci się udało Sky,ale nie myśl że dalej tak będzie.-Powiedziała i odbiegła razem z innymi źrebakami.
-Znowu sama.-Pomyślałam.
-Co się stało Sky?-Zapytała moja mama.Przygladała mi się chyba od dłuższego czasu.
-Nic.Jak dorosnę to stąd odejdę.-Powiedziałam i odbiegłam.
No tak...Ja zawsze byłam tą najgorszą,odrzutkiem z niktym praktycznie nikt sie nie bawił.Czego ja się mogłam spodziewać.I wtedy zobaczyłam go...
-Kim jesteś?-Zapytałam.
-Nie widać że ptakiem?
-Jakim jesteś ptakiem?-Zapytałam.
-Bielikiem.
-Co tu robisz?
-Poluje.
-A na co?
-Na ryby.Chcesz jedną?
-Nie jem ryb,ja jem trawę.I nasionka.Jeśli się jakieś znajdzie.
-Hmmm...Jesteś koniem...?Tak?
-Tak.


I-Pierwsza Krew...

Rozdział I


Otworzyłam oczy.Była obok mnie ona-Moja matka.Wstała i zachęciła mnie do  tego samego.Spojrzałam na nią.
-Dasz radę.-Usłyszałam.
Spróbowałam,ale za pierwszym razem nie wyszło.Za drugim i trzecim też.Po prostu nie mogłam.Próbowałam jeszcze kilka razy,nic z tego.Podszedł jakiś koń,który od dłuższego czasu się nam przyglądał.
-Mówiłem ci Nive,ona nie da rady.
-Ale ja w nią wierzę.-Powiedziała moja mama.
-Ona nie wstanie,jest za słaba.
-Nie jest!Narshall,ona nie jest słaba!-Powiedziała ze łzami w oczach.
-No dobrze,jak chcesz...Jak ja nazwałaś?-Zapytał.
-Sky'Inter.Po ojcu.
-Po tym ogierze!?Ona jest po tym ogierze i jest taka słaba?
-Nie jest słaba.Ona potrzebuje trochę czasu.
-Wiesz że  za około godzinę wyruszamy?Więc jej pomóż.
-Damy radę.
Ogier odszedł do klaczy i źrebaka,którzy stali obok.
-Sky...Musisz dać radę!
Spróbowałam jeszcze raz...I dałam radę!Wstałam!Zrobiłam pare kroków i dalej stałam!Zobaczyłam w oczach mojej mamy,chyba,radość?Tak,to było to.To była radość!
-Wspaniale Sky!Chodź,przedstawie cię stadu.
Poszłyśmy do innych koni.Było ich chyba 20.
-To moja córka,Sky'Inter!
Podszedł do mnie jakiś źrebak,był trochę starszy ode mnie.
-Cześć!Jestem Mineve.
-Taa,cześć...-Powiedział jakiś źrebak.
-Przepraszam cię za nią.To moja przyjaciółka Fall.Na pewno się dogadacie.