Rozdział VII
-Hej.-Zagadnął jeden z nich.
-Em,cześć.-Odpowiedziałam.
-Skąd jesteś?-Zapytał kary ogier.
-Ze stada w Dolinie dzikiej Puszczy.
-Nie znam takiego powiedział ten gniady.
-My uciekliśmy ze stada Pierwszej Krwi.-Dodał kary.
-Ja właśnie tam zmierzam!-Krzyknęłam.
-Ale po co?
-Sky'Inter,to mój ojciec!
-Ale...On...Nie żyje...
-Jak to-nie żyje!?-Miałam łzy w oczach,ale spróbowałam to powstrzymać,przytłumić.
-No jego brat Khin...
-On go zabił.-Dokończył gniady.
-A tak właściwie,jestem Sky'Inter.Po ojcu...
-Ja jestem Anakin.-Powiedział kary.-A to mój przyjaciel Shiwer.
-Dokąd się wybieraliście?
-Tak sobie chodzimy i poznajemy świat.-Powiedzial Anakin.
-Może chcecie iść ze mną do waszego byłego stada?
-Możemy iść,odwiedzimy znajomych.
Wtedy przyleciał White.Wylądował mi na grzbiecie.
-Co robisz?-Zapytał bielik.
-Rozmawiam z naszymi towarzyszami.
-Jak to?Towarzyszami?
-Tak.Pójdą z nami.Mój ojciec nie żyje...Chcę chociaż zobaczyć gdzie jest zakopany.
-Wyruszamy.Idźcie a ja was dogonię.Koledzy chyba znają drogę,co?
-Znamy.
-Nie czekajcie na mnie.
Wyruszyliśmy kłusem.Biegłam obok Anakina.Dużo rozmawialiśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz